Tematy Zaznacz wszystkoZaznaczyć wszystko

ministras.jpg

Minister spraw zagranicznych Republiki Litewskiej

Linas Linkevičius

Agenda ministra cv Twitter
Wiadomości Drukować RSS

Szef MSZ Litwy: Gra o Nord Stream 2 nie jest zakończona, interia.pl, 2019.02.18

Data utworzenia 2019.02.18 / Aktualizacja 2019.02.19 11:07

Szef MSZ Litwy Linas Linkeviczius w rozmowie z PAP powiedział: "Dyrektywa gazowa dotycząca Nord Strem 2 to ważna zmiana, ale nie koniec gry o ten gazociąg". Wyraził też nadzieję, że postęp w relacjach między Polską i Litwą pozwoli rozwiązać pozostające między tymi krajami problemy.

Pytany o porozumienie przedstawicieli PE, Rady UE i KE w sprawie projektu nowelizacji dyrektywy gazowej szef litewskiej dyplomacji ocenił, że "jest to ważna zmiana", ale "nie oznacza ona końca gry". Podkreślił zarazem, że Wilno niezmiennie uważa, że Nord Stream 2 "nie jest czysto gospodarczym projektem". "On ma również wymiar polityczny, uznajemy też, że nie jest zgodny z zasadami UE dotyczącymi dywersyfikacji źródeł energii" - oświadczył.

Według Linkevicziusa wejście na europejski rynek energetyczny Amerykanów jest korzystne i wzmacniające konkurencję. Szef MSZ Litwy zastrzegając, że wrócił właśnie z wizyty w USA, zauważył, że "rozważane i dyskutowane" są tam sankcje na podmioty uczestniczące w budowie Nord Stream 2.

Mówiąc o budowanej elektrowni atomowej w białoruskim Ostrowcu, oznajmił, że Litwa dalej będzie wymagać, by spełniała ona odpowiednie standardy. Wyraził zadowolenie z decyzji genewskiego spotkania stron Konwencji z Espoo, które uznały, że Białoruś nie dostarczyła wystarczających informacji o wyborze miejsca budowy elektrowni atomowej. "Nie uważam, że Mińsk powinien być rozczarowany, bo to jest prawda i bardzo trudno temu zaprzeczyć" - uznał.

Pytany o suwerenność Białorusi przyznał, że w tym kraju "zawsze była kombinacja dwóch wektorów, co przypomina siedzenie na ogrodzeniu, patrzenie w jedną i drugą stronę i taktyczne wyciąganie korzyści". "W praktyce to państwo bardzo zintegrowane z Rosją, (...) myślenie, że mają całkowicie niezależną politykę jest naiwne" - ocenił. Dodał, że "będzie to trwało tak długo jak będzie tego potrzebować Rosja", ale obecnie "nie dzieje się nic wyjątkowego".

Gruzja i Ukraina do NATO?

Linkeviczius przyznał, że nie myśli, iż w obecnych warunkach dojdzie w najbliższej przyszłości do przyjęcia Gruzji i Ukrainy do NATO. W jego ocenie świadomość działań Rosji zwiększyła się w ostatnich latach na zachodzie Europy, ale nie jest jeszcze wystarczająca i na takim poziomie jak na wschodzie kontynentu.

"Myślenie zmieniło się po wydarzeniach w Europie - wybory we Francji, (atak chemiczny - PAP) Salisbury, katastrofa lotu Malaysia Airlines 17. Są pewne narodowe doświadczenie krajów, które powodują, że myślą one w różny sposób" - zauważył.

"Wojna na Ukrainie to straszna sprawa, ale dzieje się gdzieś indziej, nie na zachodzie Europy, np. w Holandii" - zaznaczył. Po zestrzeleniu w lipcu 2014 roku nad Donbasem malezyjskiego samolotu ludzie zorientowali się, że "to nie dzieje się na innej planecie" i "zaczęli myśleć, że nie zagregowano o czasie, nie działano kiedy było trzeba". Jednocześnie szef litewskiej dyplomacji podkreślił, że w 2013 roku to Litwa, Polska i Szwecja "chciały rozmawiać" w ramach Partnerstwa Wschodniego. "Teraz każdy chce mówić, każdy ma opinie, więc powoli idziemy do przodu" - ocenił Linkeviczius.

Pytany o to jak bronić się przed ingerencją Rosji w proces wyborczy w innych państwach odpowiedział, że konieczna jest "odporność, a najlepszą odpornością jest świadomość". "Jeśli ludzie są poinformowani, to są bardziej czujni, wiedzą czego można oczekiwać" - argumentował.

Szef litewskiej dyplomacji powiedział także, że nie ma dowodów, by Rosjanie próbowali ingerować w proces wyborczy przed tegorocznymi głosowaniami. "Ale nie powiem, że nie będą tego próbować. Dlaczego mieliby tego nie robić skoro robili to gdzie indziej?" - zapytał retorycznie.

Wyraził opinię, że na poziomie europejskim konieczne jest przeciwdziałanie "propagandzie, która działa jak broń". "Jeśli kłamiesz, to nie jest to alternatywny punkt widzenia, to coś innego. Uzbrojone media to nie media, to nie wolność słowa, to broń" - podkreślił.

Prenumerata wiadomości